Gałęzie dla Fundacji Dziki Azyl
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Przekonaliśmy się, jak wiele prawdy kryje się w tych słowach.
Kilka dni temu dostaliśmy reprymendę od właściciela budynku, w którym wynajmujemy lokal, że produkujemy za dużo śmieci.
Konkretnie chodziło o gałęzie z iglaków, które zostały nam po stroikach na Wszystkich Świętych.
Po przeprowadzonej burzy mózgów wpadliśmy na pomysł, że to „zielone” może się jeszcze komuś przydać.
I tak nasze gałęzie trafiły do Fundacja Dziki Azyl – Centrum Pomocy dla Jeży i Dzikich Zwierząt w Kobylnicy.
Na teren azylu, co zrozumiałe, nie mogliśmy wejść, ale zamieniliśmy kilka słów z panem odbierającym naszą kłującą przesyłkę.
Po tej rozmowie wiemy jedno – wrócimy tam jeszcze.
Zwierzęta są bezbronne, a jak ktoś kiedyś mądrze powiedział: miarą człowieczeństwa jest to, jak dbamy o słabszych.

Najnowsze komentarze